Kołyma to teren odległy, nieprzyjazny, trudno dostępny. Kołyma to surowy klimat, długie zimy i górzysty teren. Kołyma swoją złą sławę zdobyła w czasach stalinowskich, w okresie zsyłek i gułagów. Więźniowie obozów zmuszani byli do ciężkiej pracy przy budowie dróg oraz do prac przy wydobyciu złota.
Jacek Hugo-Bader wybrał się w podróż przez Kołymę – od Magadanu do Jakucka, drogą zbudowaną dosłownie na szczątkach więźniów Gułagu. Nie wybrał się tam jako turysta, pojechał jako badacz dusz ludzkich, wnikliwy obserwator i kronikarz regionu będącego cmentarzem dla tych, którzy tam polegli i dla tych, którzy nadal tam mieszkają. W swojej książce Dzienniki kołymskie” odnotowuje spotkania z ludźmi. Większość z nich to jego towarzysze podróży, kierowcy ciężarówek, poszukiwacze złota, spotyka ich przemieszczając się po kolejnych etapach swojej podróży. Bader je, pije i śpi razem ze swoimi przygodnymi znajomymi. Przede wszystkim jednak z nimi rozmawia – o życiu, opracy, o dolach i niedolach. O tym, dlaczego postanowili zostać na Kołymie, skoro państwo dopłaca tym, którzy wyprowadzają się w inne rejony.
„Dzienniki kołymskie” są lekturą ambitną, przygnębiającą i depresyjną. A zarazem są lekturą pochłaniającą, wciągającą, ważną. Koniecznie przeczytajcie.